Troszkę się to wszystko opóźniło, ale w końcu jest. Uzupełniam pokaźną listę gier na PlayStation Move, którą udało mi się przetestować na Gamescomie. Teraz jest już bardzo przekrojowo od gier dla dzieci po najbardziej hardkorowe produkcje.
Podcasty
My na Twitterze
- jakubtepper: Tak przeglądam te stare numery Kawaii... O tak, to ZDECYDOWANIE pismo mojej młodości. Chłonąłem je w całości. 5 godzin temu
- jakubtepper: Znalazłem na strychu w idealnym stanie pierwsze numery (wszystkie zresztą) Kawaii. Jeeezu, jak to wyglądało, jakie teksty! Mistrzostwo. 6 godzin temu
- jakubtepper: Znieczulenie zeszło. AUAAAA. 11 godzin temu
- jakubtepper: Dbajcie o zęby. Bo się nie wypłacicie. :/ 11 godzin temu
- EmielRegis: Skończyłem Kane & Lynch 2 na Extreme. To było extreme, ale przede wszystkim frustracja dawałą o sobie znać. 2010/09/06
Twórczość społeczności
Ostatnie komentarze
- The Flying Hamster w środę na PSN2010-09-07 22:37:29 przez adek
- The Flying Hamster w środę na PSN2010-09-07 22:19:07 przez Arkadiusz Ogończyk
- Wiemy dlaczego Lost Planet 2 się nie sprzedał, a dlaczego Dead Rising 2 się sprzeda2010-09-07 20:55:51 przez ber
- Wiemy dlaczego Lost Planet 2 się nie sprzedał, a dlaczego Dead Rising 2 się sprzeda2010-09-07 20:54:24 przez ber
- W Call of Duty: Black Ops będzie kogo posłuchać2010-09-07 20:22:04 przez dulak
- muzyczne never ending storyprzez Shellac
- W co ostatnio gracie ?przez Sialala
- Zabawa w zgadnij, skąd pochodzi ten obrazekprzez Sialala
- Radośći i smutki dnia codziennegoprzez Youzeg
Artykuły, Promowane, Relacje
Na wstępie muszę jedną rzecz zaznaczyć. Z zasady jesteśmy przy naszych tekstach nieobiektywni, ale w przypadku Vanquish będzie to nad wyraz widoczne. Jestem beznadziejnym fanem Platinum Games – Inaby, Kamiyi i Mikamiego. Czego się ci panowie tkną, dla mnie jest automatycznie przynajmniej godne rozważenia. Dlatego do ich najnowszej gry podchodziłem z wielkimi oczekiwaniami, w zasadzie bez wątpliwości, że może coś pójść nie tak.
Tutaj będzie bez owijania w bawełnę – Driver: San Francisco nas nie rozjechał, a wręcz w trakcie prezentacji krążyła mi w głowie myśl, że Ubisoft zdecydowanie za wcześnie ujawnił, że pracuje nad nowym tytułem z tym logo. Na szczęście już zdążyli przesunąć premierę, więc traktujcie nasze wrażenia z przymrużeniem oka, bo nie wiemy ile z tego uda się poprawić.
Tej wojny jeszcze nie przerabialiśmy – tak można by zacząć wpis o Call of Duty: Black Ops. Dla mnie osobiście ten okres historyczny wydaje się zdecydowanie ciekawszy niż II wojna światowa, którą zdążyliśmy wygrać już z każdej strony, jako każda narodowość (nawet Polacy), a sam Berlin płonął w tylu grach, że trudno to zliczyć.
Po tym, gdy na E3 Nintendo zrobiło na mnie największe wrażenie wiele sobie obiecywałem po Gamescomie. Przede wszystkim chciałem dotknąć oczywiście 3DSa, ale tego zabrakło. Zamiast tego każdy mógł się przebiec po stoisku i sprawdzić kilka starszych, a także więcej nowszych gier. Nie ukrywam, że nowa Zelda mnie średnio interesuje, a Wii Party może i jest fajne, ale niekoniecznie na targi. I skoro przygody Samus Aran sprawdził Emiel, to ja skupiłem się na dwóch doskonale zapowiadających się grach na Wii – Kirby’s Epic Yarn oraz Donkey Kong Returns.
Targi w Kolonii były dla mnie o tyle ważne, że chciałem zobaczyć na nich przede wszystkim nowy sprzęt i przekonać swoje wewnętrzne ja, że muszę go posiadać. W planie miałem sprawdzić 3DSa, Kinecta oraz PlayStation Move i właśnie po tym ostatnim obiecywałem sobie najwięcej. Konsoli Nintendo oczywiście na targach zabrakło (dziękuję Ci Wielkie N, że kolejny rok masz gdzieś Europę…), Kinect przekonał mnie, że sprawia “wiele spasu” w prostych i ładnych minigrach, ale Move to zupełnie inna historia.
Assassin’s Creed: Brotherhood to już trzecia gra z serii, ale tym razem zamiast numerka Ubisoft zdecydował się na dodanie podtytułu. Dlaczego? Złośliwi mówią, że po prostu wydawcy zostało trochę materiałów z produkcji dwójki i postanowili je bezczelnie spieniężyć. Oczywiście taki zabieg z wielkim znaczkiem „3” na pudełku mógłby zostać źle odebrany, ale już z podpisem „Brotherhood” będzie nam graczom łatwiej przejąć gorzką pigułkę. Na szczęście po prezentacji na Gamescomie mam kilka dobrych powodów, by wierzyć, że to nie jest szybkie odcinanie kuponów.
No właśnie, stały. Po Gamescomie można bowiem swobodnie potwierdzić, że twórcy zdecydowali się rozdzielić i już nie idą tą samą, wydeptaną wcześniej ścieżką. Guitar Hero Warriors of Rock gra bezpieczniej, nie wprowadzając specjalnie radykalnych zmian. Rock Band 3 zaś mówi wyraźnie: chcemy zrewolucjonizować segment gier muzycznych. I wszystko wskazuje na to, że są na dobrej drodze.
Ten wywiad nie jest szczytem realizatorskiej sztuki filmowej. Jest za to przeprowadzony z osobą, będącą definicją słowa “charyzma”. Pułkownik Hank Kiersey jest najprawdziwszym żołnierzem i konsultantem przy tworzeniu serii Call of Duty. Pojawił się także na targach, aby promować grę Treyarch. Wywiad z nim wziął mnie z zaskoczenia, ale w końcu udało się go nagrać. I KONIECZNIE sprawdźcie w rozwinięciu co Rysław musiał zrobić w zamian za możliwość przeprowadzenia rozmowy. To nasz Rysław! Godnie reprezentuje Polskę!
W zasadzie to tytuł tego wpisu powinien brzmieć: Przepraszam, czy mogę kupić jedynie połowę gry? Jeśli dobrze kojarzycie pierwszą zapowiedź James Bond 007: Blood Stone to pewnie pamiętacie, że gra miała być podzielona na dwie części – grę akcji skupiającą się na eksterminacji wrogów i część wyścigową, w której nasz ukochany agent będzie starał się uciec przeznaczeniu i przy okazji nie za bardzo zarysować swoje piękne auto. Zgadniecie, która wydała mi się fajniejsza po prezentacji na Gamescomie?
Uch, trochę nam to zajęło. Stoisko Sony zasłużyło jednak na pokazanie je w HD, a że było gigantyczne, to i materiał zajął sporo mega(a nawet giga)bajtów. Mimo wszystko, warto było czekać. Nigdzie indziej bowiem blogerzy nie stoją do mikro-pojedynku 1 na 1 z Sackboyem. Także tylko u nas zobaczycie niemieckich fanów popisujących się przed kamerą przy Singstarze. I wiele innych, ciekawych rzeczy. To już nasze ostatnie wideo z serii stoisk, więc tym goręcej zachęcam do oglądania.
Ale nie martwcie się, mamy jeszcze wywiady i coś super-specjalnego. Dalsza część wideo w rozwinięciu.
PS Możecie odnieść wrażenie, że drugi film jest urwany. Tak naprawdę wycięliśmy z niego moje granie na Move, ukaże się ono w osobnym materiale.
Daję Ci te dwa nagie miecze...
Prezentacja Star Wars: The Force Unleashed II zaczęła się od wielkich słów, że LucasArts wyciągnęło wnioski z części pierwszej i zwróciło się do samego źródła, czyli graczy, aby uczynić dwójkę grą przystępniejszą i przede wszystkim przyjemniejszą. O tym, czy tak faktycznie jest przekonałem się samemu sprawdzając wersję na Xboxa 360.
Pamiętam jak dziś, że grą targów Gamescom 2009 był dla mnie DJ Hero. Strasznie nie mogłem się doczekać, kiedy dorwę w swoje ręce pełną wersję, a w październiku oddałem się zabawie bez reszty. Było super i ekstra, a potem przyszło znużenie. Drobne niedoróbki, a zwłaszcza brak dobrego DLC w rozsądnej cenie zaważył o odstawieniu kontrolera do szuflady.
Teraz mamy rok 2010, nowe targi i oczywiście nowe DJ Hero 2. Pokaz nie był szczególnie porywający, ale dowiedziałem się na nim, że grę w październiku na pewno kupię. No dobra, wiedziałem to wcześniej. Ale teraz wiem przynajmniej czemu.
Mogliście już gdzieś widzieć prezentację Wiedźmina 2, nie ukrywam. Kilka stron opublikowało swoje bardzo nieczytelne nagrania, dziś pojawiła się także prezentacja GTTV, gdzie przynajmniej coś widać. My jakościowo jesteśmy bliżej tej drugiej, a na dodatek w trakcie samego pokazu zdarzyło się coś… nieoczekiwanego. Wszyscy w końcu lubimy wpadki. Na powyższym filmiku możecie zobaczyć wstęp, poniżej zaś dalszą część z ujęciem już wyłącznie rozgrywki. Dodatkowo na sam koniec Q&A z CD Projektem, gdzie również kilku rzeczy można się dowiedzieć.
Z moich wrażeń muszę tylko napisać, że po raz pierwszy spotkałem się z tak otwartym proponowaniem uczestnikom alkoholu. Pewnie, można to potraktować jako żart i polską gościnność. Albo jako coś innego. Był już piątek, wszyscy byli zmęczeni. Tak czy owak, zapraszam do oglądania.
Rysław jadł deweloperom Guitar Hero z ręki. Wystarczyło, że nie zabraknie Rusha, a już wszystko inne nie miało znaczenia. Inna sprawa, że nowa część zapowiada się naprawdę ciekawie. Więcej o tym przeczytacie w naszych wrażeniach, które wkrótce powinny wylądować na stronie. Tymczasem zobaczmy jak dzieła bronią twórcy. Aha, powyższa odpowiedź jest rzeczywiście bardzo krótka. Dlatego dalsza jej część w rozwinięciu.